Czyli jak i dlaczego onomatopeja o seksualnym zabarwieniu błyskawicznie rozgrzała i podbiła Internet?
Wystarczy w wywiadzie wspomnieć o seksie oralnym i już się podbija net? Nie no, gdzie tam, te czasy już dawno minęły. Od tej zasady są jednak wyjątki, a jednym z nich jest urocze… przejęzyczenie? Trudno powiedzieć, ale na pewno odstępstwo od fonetycznej, językowej normy, a nawet wręcz szalona, językowa kreatywność.
W skrócie: czy słyszeliście już o „hawk tuach” i wiecie co ta „nazwa” ma wspólnego z seksem oralnym, w którym aktywność fizyczna jest po stronie kobiety? To najnowszy wiral amerykańskiej sieci, z tym, że wygląda na całkowicie spontaniczny i nieplanowany. Jak więc to się stało, że krótki fragment wywiadu stał się gigantycznym, sieciowym trendem, a jego bohaterka w kilka dni wylądowała już nawet na kartach płatniczych? I wreszcie: co to ma wspólnego z namingiem?
Jak powstają słowa?
Naturalnie. Spontanicznie. Przypadkowo. Tylko czasem odgórnie u językoznawców, częściej właśnie tak jak „hawk tuach”, które jest autorską onomatopeją (dźwiękonaśladownictwem), która właśnie podbiła Internet i z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że przebojem wchodzi do slangu, bo jest powszechnie komentowane w amerykańskich mediach i wśród różnej maści influencerów, na przykład:
https://www.youtube.com/watch?v=-FOXsDVN3nM
Co to jest to hawk tuach?
Hawk tuach po raz pierwszy pojawiło się w ulicznym wywiadzie, który błyskawicznie zdobył popularność w mediach społecznościowych. Młoda amerykanka, uczestniczka wywiadu, użyła tej onomatopeji w kontekście opisującym czynność seksualną – konkretnie; pewny element seksu oralnego. Jej niedokładne, żartobliwe podejście i naturalny, luźny sposób, w jaki to mówiła, przyczyniły się do powstania wiralowego fenomenu, który aktualnie dosłownie zalewa sieć za oceanem tysiącami memów w których faceci się jej… na przykład oświadczają.
Mało tego. TikTok, Twitter, Instagram… użytkownicy zaczęli szeroko używać tego terminu w różnorodnych kontekstach, często humorystycznych lub ironicznych, oderwanych od domniemanej, pierwotnej intencji w której dziewczyna odpowiadała na zadane jej pytanie: „jak zadbać o faceta?”.
Dzięki niejednoznacznej formie „hawk tuach” zaczyna być używane w zdecydowanie szerszym kontekście. Może oznaczać coś ekscytującego, kontrowersyjnego, a czasem po prostu coś, co przyciąga uwagę. Taka wieloznaczność sprawia, że słowo jest uniwersalne i… strasznie intryguje, jaka jego finalna forma znaczeniowa się ugruntuje, na przykład:
1. „Nie uwierzysz, co się stało wczoraj na imprezie. To było totalnie hawk tuach!”
2. „Ten nowy film jest naprawdę hawk tuach, musisz go zobaczyć.”
3. „Czy ktoś naprawdę myślał, że takie zachowanie jest okej? To jest kompletnie hawk tuach.”
Jak to wykorzystać w namingu?
Najkrócej i najprościej pokazując – szybko. Internet nie traci czasu, i wspomniana onomatopeja już stała się bazą wielu słowotwórstw, z których niektóre wyglądają niemal jak gotowe do wykorzystania, lekko komediowe marki:

Wnioski? Stawiamy dolary przeciwko orzechom, że Hawk Tuah właśnie w tej chwili wchodzi – co najmniej – do języka slangu i młodzieżowego. I będzie w przyszłości często komentowanym przykładem na to, jak nieprzewidywalnie i gwałtownie dziś zmienia się i rozwija język; jak błyskawicznie dzięki wiralowym modom powstają nowe elementy językowe w kulturze internetowej. Bo jeśli humorystyczne wykorzystanie dźwięku naśladującego spluwanie robi taką furorę, to wprost to pokazuje jak plastyczną przestrzenią do kreatywności i eksperymentów językowych jest język Internetu.

